Biegam z wypiekami

Czyli coś o łączeniu pasji… wypiekach tych kulinarnych i tych po bieganiu. O najlepszej diecie dla uwielbiaczy ciastków … bieganiu i o najsmaczniejszej motywacji dla biegaczy.. ciastach, ciastkach i ciasteczkach … no i tortach, bo od tortów się zaczęło…

Kilometr sześćdziesiąty szósty… o diabelsko trudnym biegu Bojko Trail…

7 lipca 2018… Ukraina, miejscowość Zhdenijevo… w zasadzie prawie jak zapomniana wioska na końcu świata z wypasionym centrum sportowym Extreme:) Pseudoasfalt z dziurami jak w szwajcarskim serze i żerujący na gościach policjanci:) Brak oświetlenia we wsi… Jeden klub, dwa spożywcze […]

Czytaj dalej

Kilometr sześćdziesiąty piąty … o Berlinie z wypiekami… bez biegania

Piątek… Północ… Dworzec Zachodni… Ecolines… Ale przed, uroczysta kolacja inaugurująca wyjazd jubileuszowy:) Nocny Market… on nigdy nie zawodzi:) Zawsze znajdziesz tam coś co da się z rozkoszą pochłonąć… i … wypić:) Podróż … wymarzona. Zasnęłam pewnie jakoś za Warszawą a […]

Czytaj dalej

Kilometr sześćdziesiąty czwarty … o Budzie i Peszcie, czyli jak z bloga wypiekowo-biegowego tworzy się wątek podróżniczy:)

Doba… tyle wystarczyło mi, aby zobaczyć najważniejsze miejsca w stolicy Węgier – Budapeszcie:) Bilet kupiłam dawno… za grosze, pewnie obróciło się to w granicach 100 zł w obie strony… tanio w każdym razie. Przed wylotem myślałam, aby może zrezygnować, odpuścić, […]

Czytaj dalej

Kilometr sześćdziesiąty trzeci… o wypiekach „bez niczego”, ale nie do niczego:) Czyli o szkoleniu z @misamocy

Było to już jakiś czas temu, ale jak zawsze nie było czasu napisać… Dzisiaj siedzę na lotnisku, gdzieś między kontrolą bezpieczeństwa a boardingiem i korzystam z chwili „nudy”. Choć na lotniskach zwykle mi się nie nudzi, lubię to. Notatkę o […]

Czytaj dalej

Kilometr sześćdziesiąty drugi … o diecie, o Biegu Kobiet, o pływaniu…

Na szczęście wszystko kręci się wokół wypieków. Nie biegam nadal i chyba szybko nie zacznę … Czuję się jak rok temu, gdy przez cztery miesiące narzekałam, że nie biegam znów, wciąż i nadal… Teraz mam to nie przypadkiem, ale na […]

Czytaj dalej

Kilometr sześćdziesiąty pierwszy… o Ultraśledziu… po przerwie…

[7.03.2018] Jestem kobietą, więc wolno mi narzekać… no to sobie ponarzekam:) Oj boli, boli… Oj boli… (koniec) Czasami staram się to ignorować i udawać, że jest normalnie, że jest ok, ale mam wrażenie, że było źle, potem lepiej, a teraz […]

Czytaj dalej

Kilometr sześćdziesiąty … o obozie biegowym … z wypiekami:)

[Poniedziałek 12.02] Na kuchence bulgocze barszcz… Za oknem szczeka pies… W powietrzu wisi… smog… A ja… … … ja siedzę na kanapie i myślę, co tu napisać, bo myśli w głowie mam miliony… Chciałabym ubrać je w sensowną ładną całość, […]

Czytaj dalej

Kilometr pięćdziesiąty dziewiąty… o życiu w Nowym Roku, powoli klarujących się biegowych planach i… WOŚP:)

… WOŚP… zacznę od najświeższego, bo najświeższe newsy są smaczniejsze niż suchary sprzed dwóch tygodni… Nie przyłożyłam się wielce do organizacji, ale swoje pięć groszy dorzuciłam i owszem:) Ale … od rana … Rano było morsowanie, bo niedziela bez morsowania, […]

Czytaj dalej

Kilometr pięćdziesiąty ósmy … o „najlepszym” dosłownie i w przenośni…

Dosłownie… o filmie „Najlepszy”… To prawda, że to jeden z całkiem dobrych polskich filmów. Bardzo długo się na niego zbierałam. Bardzo … Ale na szczęście nie zdjęli mi go z afisza:) Z jednej strony dość bliskie memu sercu motywy, choć […]

Czytaj dalej

Kilometr pięćdziesiąty siódmy – o wypiekach, bo tych w ostatnim czasie cała masa, treningach biegowych, Bratysławie i okrutnym zmęczeniu …

Piekę… Biegam… Czyli robię dokładnie to, co głosi idea tego bloga:) Powstało w międzyczasie kilka nowych tortów, kolejne porcje batonów i sporo ciastek… a to jeszcze nie koniec… i całe szczęście, że jeszcze nie koniec. Przygoda wypiekowa trwa, a ja […]

Czytaj dalej