Biegam z wypiekami

Czyli coś o łączeniu pasji… wypiekach tych kulinarnych i tych po bieganiu. O najlepszej diecie dla uwielbiaczy ciastków … bieganiu i o najsmaczniejszej motywacji dla biegaczy.. ciastach, ciastkach i ciasteczkach … no i tortach, bo od tortów się zaczęło…

Kilometr pięćdziesiąty dziewiąty… o życiu w Nowym Roku, powoli klarujących się biegowych planach i… WOŚP:)

… WOŚP… zacznę od najświeższego, bo najświeższe newsy są smaczniejsze niż suchary sprzed dwóch tygodni… Nie przyłożyłam się wielce do organizacji, ale swoje pięć groszy dorzuciłam i owszem:) Ale … od rana … Rano było morsowanie, bo niedziela bez morsowania, […]

Read More

Kilometr pięćdziesiąty ósmy … o „najlepszym” dosłownie i w przenośni…

Dosłownie… o filmie „Najlepszy”… To prawda, że to jeden z całkiem dobrych polskich filmów. Bardzo długo się na niego zbierałam. Bardzo … Ale na szczęście nie zdjęli mi go z afisza:) Z jednej strony dość bliskie memu sercu motywy, choć […]

Read More

Kilometr pięćdziesiąty siódmy – o wypiekach, bo tych w ostatnim czasie cała masa, treningach biegowych, Bratysławie i okrutnym zmęczeniu …

Piekę… Biegam… Czyli robię dokładnie to, co głosi idea tego bloga:) Powstało w międzyczasie kilka nowych tortów, kolejne porcje batonów i sporo ciastek… a to jeszcze nie koniec… i całe szczęście, że jeszcze nie koniec. Przygoda wypiekowa trwa, a ja […]

Read More

Kilometr pięćdziesiąty szósty – … o czeskim filmie o bieganiu ze mną w jednej z głównych ról, ultraśledziu, obozach biegowych i treningach, pływaniu, bieganiu, morsowaniu… o wypiekach z piekarnika, z radości i z wolności … chyba:)

Jakby ktoś chciał wziąć udział w kameralnym biegu trailowym bez medali i z łatwą opcją zgubienia drogi, czy trochę jakby biegu na orientację… to zapraszam do skorzystania z oferty Hannah Pilsen Marathon i wzięcia udziału w jednym z biegów towarzyszących. […]

Read More

Kilometr pięćdziesiąty piąty… o szpilkach i sukience, dwóch tygodniach chorowania … nowych wypiekach i nowych wyzwaniach … koncertach i muzyce, która poniekąd zarządza moim życiem …

Obiecałam, że będzie o szpilkach… Dzielnie trenowałam na kilka dni przed… ale to nic nowego, zazwyczaj tak robię, jak mam być gościem imprezy, która wymaga butów na szpilce … codziennie raczej nisko i płasko (tak, wiem przydałoby się kawałek obcasa… […]

Read More

Kilometr pięćdziesiąty czwarty… o Łemko Trail 30 z wypiekami i … buncie organizmu (kolejnym)…

Nie poddam się! I choćbym musiała zrobić przymusową przerwę… nie poddam się! Znowu mnie dopadło, ale tym razem z „nowościami”… Weszłam na nowy poziom odreagowywania;) Z nosa leje się krew (dzisiaj już dwa razy…), zatoki zawalone, gardło boli… Do tego […]

Read More

Kilometr pięćdziesiąty trzeci… o bielańskim triathlonie z wypiekami, projekcie cukierniczym Muzeum Warszawskiej Pragi i bieganiu … a i o kasztanach:D

Nieco niespodziewany (jeszcze miesiąc temu…) Wywołujący nerwy, stres i dziwne bulgotanie w brzuchu… Od podjęcia decyzji… wyczekany:) Mimo, że niezbyt trudny, to jednak bardzo wymagający (dla mnie)… Wyjątkowy, bo pierwszy… Wspaniały, bo „na pudle”… III Triathlon Bielański:) Odbył się dokładnie […]

Read More

Kilometr pięćdziesiąty drugi … o „po co?”… Bielańskim Biegu Dzika z wypiekami … w końcu o bieganiu:) … tęsknocie za czymś, czego mi brak… i nowym doświadczeniu biegowym – Wolontariacie podczas MW!

Zacznę od najważniejszego… BBD2, czyli drugiej edycji Bielańskiego Biegu Dzika… Emocje opadły, choć podczas samego biegu sięgały Zenitu… Czekałam ja, czekała cała Drużyna, czekali zawodnicy, czekali organizatorzy… 16 września w nowej odsłonie, w nowym miejscu odbył się drugi Bielański Bieg […]

Read More

Kilometr pięćdziesiąty pierwszy… o sporcie i wypiekach… bo jak uprawiać sporty, to tylko … z wypiekami:) I o zmęczeniu…

Nastał czas przymusowego odpoczynku… To jest ten dzień, w którym właśnie przydałby się ktoś, kto nie dość, że ugotowałby rosół (chociaż wolę pomidorową), to jeszcze nalał i przyniósł do łóżka… Bo w łóżku siedzę i nie zamierzam już dzisiaj z […]

Read More

Kilometr pięćdziesiąty … po wielu utrudnieniach … o oczarowaniu Kazachstanem (wakacji część druga – ostatnia), o próbach biegowych i najnowszym odkryciu i zakochaniu … w rowerze szosowym ;)

Przygoda z Rosją skończyła się 19 lipca… tego dnia (a w zasadzie to jakoś w środku nocy z 18 na 19 lipca) trafiłyśmy na lotnisko w Irkucku. Z zewnątrz … budynek dworcowy, wewnątrz… zaduch, brak klimy, niezliczona ilość Azjatów i […]

Read More