Biegam z wypiekami

Czyli coś o łączeniu pasji… wypiekach tych kulinarnych i tych po bieganiu. O najlepszej diecie dla uwielbiaczy ciastków … bieganiu i o najsmaczniejszej motywacji dla biegaczy.. ciastach, ciastkach i ciasteczkach … no i tortach, bo od tortów się zaczęło…

Kilometr pięćdziesiąty czwarty… o Łemko Trail 30 z wypiekami i … buncie organizmu (kolejnym)…

Nie poddam się! I choćbym musiała zrobić przymusową przerwę… nie poddam się! Znowu mnie dopadło, ale tym razem z „nowościami”… Weszłam na nowy poziom odreagowywania;) Z nosa leje się krew (dzisiaj już dwa razy…), zatoki zawalone, gardło boli… Do tego […]

Read More

Kilometr pięćdziesiąty trzeci… o bielańskim triathlonie z wypiekami, projekcie cukierniczym Muzeum Warszawskiej Pragi i bieganiu … a i o kasztanach:D

Nieco niespodziewany (jeszcze miesiąc temu…) Wywołujący nerwy, stres i dziwne bulgotanie w brzuchu… Od podjęcia decyzji… wyczekany:) Mimo, że niezbyt trudny, to jednak bardzo wymagający (dla mnie)… Wyjątkowy, bo pierwszy… Wspaniały, bo „na pudle”… III Triathlon Bielański:) Odbył się dokładnie […]

Read More

Kilometr pięćdziesiąty drugi … o „po co?”… Bielańskim Biegu Dzika z wypiekami … w końcu o bieganiu:) … tęsknocie za czymś, czego mi brak… i nowym doświadczeniu biegowym – Wolontariacie podczas MW!

Zacznę od najważniejszego… BBD2, czyli drugiej edycji Bielańskiego Biegu Dzika… Emocje opadły, choć podczas samego biegu sięgały Zenitu… Czekałam ja, czekała cała Drużyna, czekali zawodnicy, czekali organizatorzy… 16 września w nowej odsłonie, w nowym miejscu odbył się drugi Bielański Bieg […]

Read More

Kilometr pięćdziesiąty pierwszy… o sporcie i wypiekach… bo jak uprawiać sporty, to tylko … z wypiekami:) I o zmęczeniu…

Nastał czas przymusowego odpoczynku… To jest ten dzień, w którym właśnie przydałby się ktoś, kto nie dość, że ugotowałby rosół (chociaż wolę pomidorową), to jeszcze nalał i przyniósł do łóżka… Bo w łóżku siedzę i nie zamierzam już dzisiaj z […]

Read More

Kilometr pięćdziesiąty … po wielu utrudnieniach … o oczarowaniu Kazachstanem (wakacji część druga – ostatnia), o próbach biegowych i najnowszym odkryciu i zakochaniu … w rowerze szosowym ;)

Przygoda z Rosją skończyła się 19 lipca… tego dnia (a w zasadzie to jakoś w środku nocy z 18 na 19 lipca) trafiłyśmy na lotnisko w Irkucku. Z zewnątrz … budynek dworcowy, wewnątrz… zaduch, brak klimy, niezliczona ilość Azjatów i […]

Read More

Kilometr czterdziesty dziewiąty … o mistyce, magii, przygodach i … wypiekach – „przypiekach”, nędznych próbach biegania… aktywnościach fizycznych… przełamywaniu barier… czyli o wakacjach marzeń „pod psem”…

Długi ten tytuł… Można się pogubić zaraz na początku, a jak tu dobrnąć do końca… No… ale trochę się wydarzyło w tym ostatnim czasie, dużo się wydarzyło… Kto wie… może odmieniło się moje życie… Na pewno weszło trochę świeżości, a […]

Read More

Kilometr czterdziesty ósmy … o bieganiu (!!!!!), wypiekach… czyli w zasadzie o sensie istnienia danego bloga;)

To zacznę od wypieków, bo wypiekałam sobie trochę. A co! Trzeba sobie jakoś uprzyjemnić życie:) Tym razem powstała wariacja sportowych batonów na specjalne zamówienie Odbiorcy w zasadzie stałego, ale smakowo zrożnicowanego… powiedziałabym żądnego nowych smaków i kombinacji. A ja… mi […]

Read More

Kilometr czterdziesty siódmy … o nowej/starej „miłości”, o nowej/starej pasji, przygotowaniach do urlopu i … kibicowaniu… bo nie zawsze trzeba być po tamtej stronie barierek…

O bieganiu nie będzie prawie nic… chyba, że do sklepu po: mąkę, śmietanki i mascarpone… do tortu dla Mikołaja:) Plants vs Zombies… moja wiedza się nieco poszerzyła. Do niedawna nie miałam pojęcia co jest czym w danej grze, a dzisiaj… […]

Read More

Kilometr czterdziesty szósty… o diagnozie… wypiekach bez biegania… nowych poznaniach i kroku (milowym) w kierunku reklamy i promocji…

Od 21 maja, czyli ostatniej notki… minęło sporo czasu. I chyba ciężko będzie mi streścić, to co się wydarzyło, a pewnie było kilka wzlotów i upadków… Ale to chyba  w każdym życiu są góry i doliny… Aktualnie u mnie wyżyna […]

Read More

Kilometr czterdziesty piąty… przede wszystkim urodzinowo, o kontuzji trochę mniej, wypiekach komunijnych, wypiekach sportowych, nowych kulinarnych uniesieniach… i życiu bez biegania…

Zanim zacznę wywodzić się na temat zapełniania czasu bez biegania pokażę dwa komunijne torty, które wyleciały do Kasi i Kuby w poprzednim tygodniu. Odzew jest bardzo pozytywny, a to cieszy. Dziadek Kuby, którego znam osobiście, podobno reklamuje mnie i chwali  […]

Read More