Biegam z wypiekami

Czyli coś o łączeniu pasji… wypiekach tych kulinarnych i tych po bieganiu. O najlepszej diecie dla uwielbiaczy ciastków … bieganiu i o najsmaczniejszej motywacji dla biegaczy.. ciastach, ciastkach i ciasteczkach … no i tortach, bo od tortów się zaczęło…

Kilometr czterdziesty drugi … o maratonie (+2km) w górach… i chyba głównie o tym, bo te 44 km biegu Wielka Prehyba zawładnęły w ostatnim czasie moim życiem…

Dzisiaj … boli mniej… Bolało bardzo wczoraj… Do tego stopnia, że rano udawałam kuglarza na szczudłach (szczególnie wykonując dziwne skręty bioder podczas zejścia po schodach do Metra)… po południu koślawą baletnicę ze sztywnymi nogami … wieczorem, po konsultacjach, poszłam na salę na ćwiczenia, aby się nieco rozluźnić… Chyba się nieco udało… No, ale wróćmy do […]

Read More

Kilometr czterdziesty drugi… o „nieczuciu”… wyjątkowych świętach… bieganiu, wypiekach …

Co ja bym zrobiła, gdybym nie mogła biegać, piec i … jeść… 😉 Zamówionych tortów w ostatnich dniach nie było, ale … nie oznacza to, że nic się nie upiekło. Upiekły się ciasteczkowe pudełka od Zajączka! Nastały nowe czasy, zamiast czekoladowych jajek… ciasteczkowe:) Ale to akurat bardzo mnie cieszy! lubię te swoje ciasteczka. Za każdym […]

Read More

Kilometr czterdziesty pierwszy… o nowych tortowych wyzwaniach, warsztatach w Cook up, treningach z wypiekami i bezie, która była, ale jej nie było…

Zacznę od zdjęcia… bo mnie urzekło:) Dla mnie wersja: Life’s short … Bake cookies:) Tak, tak, tak… piekę, aby inni mogli jeść:) Lubię to przeogromnie… szczególnie jak się chwali, jak smakuje, jak się podoba. A tych ciastek troszeczkę w ostatnim czasie było:) Po pierwsze – Święta Wielkiej Nocy! Króliczki, zajączki, jajka, kurczaczki… słodkie, kolorowe, pachnące… […]

Read More

Kilometr czterdziesty … o małych i dużych wyborach, walce w biegu i walce w życiu… o jedzeniu i wypiekach

… trafiłam ostatnio na bardzo ciekawy tekst „autora nieznanego” Brzmi on tak: „To jest tak, że jak przez tyle miesięcy żyjesz na tak wysokich obrotach i nie masz czasu ani pomyśleć, ani odreagować, to w końcu coś musi się w Tobie złamać. W końcu wszystko do Ciebie dociera i nie możesz dłużej od tego uciekać. […]

Read More

Kilometr trzydziesty dziewiąty … o „bezsensie” przytłumionym, radości biegania… kawie, zupie, wypiekach i … logo…

… nie twierdzę, że chce mi się tak jak kiedyś, ale na pewno nie ma już przytłaczającego „nie chce mi się nic”… Poprzedni tydzień można by uznać za chodzące nieszczęście, emocjonalną rozsypkę, przygnębienie wzmożone… aby nie wpaść przypadkiem na nikogo, uskuteczniłam wcześniejsze chodzenia spać i mogłabym być idealnym przykładem dla dzieci… środa, czwartek, piątek… sen […]

Read More

Kilometr trzydziesty ósmy… o syndromie bezsensu „po”, bezcelowości… nieustającej myśli – „nie wiem gdzie jestem”… zastoju wypiekowym…

A dziś początek nie biegowy… Muzyczny… bo słucham, non stop, ciągle, namiętnie, mocno, wczuwam się… „Nie wiem gdzie jestem Nie wiem co to za miejsce Spalam się w środku I próbuję nie wrzeszczeć lecz Nie ma cienia u mych stóp  …” Moje nowe odkrycie… można by nazwać owo odkrycie „strzałem Amora Ultraśledzia”:)… ech, a jednak […]

Read More

Kilometr trzydziesty siódmy… o Ultraśledziu… słow kilka…

Czuję …   … ból… ud, kostki, rąk, ramion… … ale to przejdzie, szybko… niebawem zapomnę. Jak siedzę, to nic nie czuję… Ale NIGDY nie zapomnę mojego pierwszego Ultra… Endorfiny nadal na wysokim poziomie (a bieg był wczoraj), emocje nie do opisania (trudne zadanie przede mną…), radość we mnie buzuje, szczęście, satysfakcja… moc, tak jest […]

Read More

Kilometr trzydziesty szósty … o magicznej liczbie 6, miłości do ciastek i ciast i miłości w ciastach… chęci zmian… strachu przed nowym…

6 dni… tylko tyle i aż tyle zostało do Ultraśledzia. Powoli pakuję rzeczy, tzn. wyciągam z szuflady i składam w kąciku, aby nie okazało się, że czegoś zapomniałam. Wymyłam buty… choć nie wiem, czy będzie to miało jakiekolwiek znaczenie na trasie;) Wyciągnęłam plecak, spakowałam batony… muszę jeszcze zakupić żele… Dzisiaj … o dziwo, każda prognoza […]

Read More

Kilometr trzydziesty piąty… o kolejnej edycji travel & run … and eat and BE HAPPY… o bieganiu z wypiekami i odliczaniu dni…

Dzisiaj poniedziałek… Zostało 12 dni do Ultraśledzia… Na dzień dzisiejszy – 0/+1 st. – to akurat dobra wieść. Skarpetki wypróbowane… Wyposażenie obowiązkowe – prawie przygotowane. Nastawienie – na razie pozytywne, jeszcze… choć cały czas analizuję, kto stanie się Wybrańcem, aby wysłuchać moich żali z trasy i powiedzieć, żebym spięła dupę i wzięła się w garść! […]

Read More

Kilometr trzydziesty czwarty… o ukoronowaniu… o bieganiu z wypiekami… o testach przedultraśledziowych…

Zostałam ukoronowana! Doleciała do mnie korona półmaratonów. Medal, dla którego zwiedziłam Białystok, Wrocław, Wałbrzych i Kraków… biegłam tez w Warszawie, ale to się nie liczy jako wyczyn i poświęcenie;) Przebiegłam swoje i dostałam. Piękny, imienny, wielki, koronny… (w kształcie korony). Mój! Ledwo biegać zaczęłam i od razu po koronę… Miło wspominam te wyjazdy biegowe. Gdyby […]

Read More

To get the latest update of me and my works

>> <<