Biegam z wypiekami

Wysłane przez: admin

Kilometr pięćdziesiąty trzeci… o bielańskim triathlonie z wypiekami, projekcie cukierniczym Muzeum Warszawskiej Pragi i bieganiu … a i o kasztanach:D

Nieco niespodziewany (jeszcze miesiąc temu…) Wywołujący nerwy, stres i dziwne bulgotanie w brzuchu… Od podjęcia decyzji… wyczekany:) Mimo, że niezbyt trudny, to jednak bardzo wymagający (dla mnie)… Wyjątkowy, bo pierwszy… Wspaniały, bo „na pudle”… III Triathlon Bielański:) Odbył się dokładnie […]

Czytaj dalej

Kilometr pięćdziesiąty drugi … o „po co?”… Bielańskim Biegu Dzika z wypiekami … w końcu o bieganiu:) … tęsknocie za czymś, czego mi brak… i nowym doświadczeniu biegowym – Wolontariacie podczas MW!

Zacznę od najważniejszego… BBD2, czyli drugiej edycji Bielańskiego Biegu Dzika… Emocje opadły, choć podczas samego biegu sięgały Zenitu… Czekałam ja, czekała cała Drużyna, czekali zawodnicy, czekali organizatorzy… 16 września w nowej odsłonie, w nowym miejscu odbył się drugi Bielański Bieg […]

Czytaj dalej

Kilometr pięćdziesiąty pierwszy… o sporcie i wypiekach… bo jak uprawiać sporty, to tylko … z wypiekami:) I o zmęczeniu…

Nastał czas przymusowego odpoczynku… To jest ten dzień, w którym właśnie przydałby się ktoś, kto nie dość, że ugotowałby rosół (chociaż wolę pomidorową), to jeszcze nalał i przyniósł do łóżka… Bo w łóżku siedzę i nie zamierzam już dzisiaj z […]

Czytaj dalej

Kilometr pięćdziesiąty … po wielu utrudnieniach … o oczarowaniu Kazachstanem (wakacji część druga – ostatnia), o próbach biegowych i najnowszym odkryciu i zakochaniu … w rowerze szosowym ;)

Przygoda z Rosją skończyła się 19 lipca… tego dnia (a w zasadzie to jakoś w środku nocy z 18 na 19 lipca) trafiłyśmy na lotnisko w Irkucku. Z zewnątrz … budynek dworcowy, wewnątrz… zaduch, brak klimy, niezliczona ilość Azjatów i […]

Czytaj dalej

Kilometr czterdziesty dziewiąty … o mistyce, magii, przygodach i … wypiekach – „przypiekach”, nędznych próbach biegania… aktywnościach fizycznych… przełamywaniu barier… czyli o wakacjach marzeń „pod psem”…

Długi ten tytuł… Można się pogubić zaraz na początku, a jak tu dobrnąć do końca… No… ale trochę się wydarzyło w tym ostatnim czasie, dużo się wydarzyło… Kto wie… może odmieniło się moje życie… Na pewno weszło trochę świeżości, a […]

Czytaj dalej

Kilometr czterdziesty ósmy … o bieganiu (!!!!!), wypiekach… czyli w zasadzie o sensie istnienia danego bloga;)

To zacznę od wypieków, bo wypiekałam sobie trochę. A co! Trzeba sobie jakoś uprzyjemnić życie:) Tym razem powstała wariacja sportowych batonów na specjalne zamówienie Odbiorcy w zasadzie stałego, ale smakowo zrożnicowanego… powiedziałabym żądnego nowych smaków i kombinacji. A ja… mi […]

Czytaj dalej

Kilometr czterdziesty siódmy … o nowej/starej „miłości”, o nowej/starej pasji, przygotowaniach do urlopu i … kibicowaniu… bo nie zawsze trzeba być po tamtej stronie barierek…

O bieganiu nie będzie prawie nic… chyba, że do sklepu po: mąkę, śmietanki i mascarpone… do tortu dla Mikołaja:) Plants vs Zombies… moja wiedza się nieco poszerzyła. Do niedawna nie miałam pojęcia co jest czym w danej grze, a dzisiaj… […]

Czytaj dalej

Kilometr czterdziesty szósty… o diagnozie… wypiekach bez biegania… nowych poznaniach i kroku (milowym) w kierunku reklamy i promocji…

Od 21 maja, czyli ostatniej notki… minęło sporo czasu. I chyba ciężko będzie mi streścić, to co się wydarzyło, a pewnie było kilka wzlotów i upadków… Ale to chyba  w każdym życiu są góry i doliny… Aktualnie u mnie wyżyna […]

Czytaj dalej

Kilometr czterdziesty piąty… przede wszystkim urodzinowo, o kontuzji trochę mniej, wypiekach komunijnych, wypiekach sportowych, nowych kulinarnych uniesieniach… i życiu bez biegania…

Zanim zacznę wywodzić się na temat zapełniania czasu bez biegania pokażę dwa komunijne torty, które wyleciały do Kasi i Kuby w poprzednim tygodniu. Odzew jest bardzo pozytywny, a to cieszy. Dziadek Kuby, którego znam osobiście, podobno reklamuje mnie i chwali  […]

Czytaj dalej

Kilometr czterdziesty czwarty … szybko i krótko, bo późno (23:23) … a o czym? O strachu… wymówce… walce…

Boję się … niedzielnego startu, w zasadzie to nawet nie wiem, czy wystartuję… (Białystok półmaraton) Skontuzjowałam się… ale chciałam dobrze, celowo tego nie zrobiłam, bo… przecież lubię biegać, pływać, chodzić…   Nawet hulajnoga w kącie stoi… Tęskni za mną… a […]

Czytaj dalej