Biegam z wypiekami

Home / Uncategorized

Kilometr czterdziesty piąty… przede wszystkim urodzinowo, o kontuzji trochę mniej, wypiekach komunijnych, wypiekach sportowych, nowych kulinarnych uniesieniach… i życiu bez biegania…

Zanim zacznę wywodzić się na temat zapełniania czasu bez biegania pokażę dwa komunijne torty, które wyleciały do Kasi i Kuby w poprzednim tygodniu. Odzew jest bardzo pozytywny, a to cieszy. Dziadek Kuby, którego znam osobiście, podobno reklamuje mnie i chwali  […]

Czytaj dalej

Kilometr czterdziesty czwarty … szybko i krótko, bo późno (23:23) … a o czym? O strachu… wymówce… walce…

Boję się … niedzielnego startu, w zasadzie to nawet nie wiem, czy wystartuję… (Białystok półmaraton) Skontuzjowałam się… ale chciałam dobrze, celowo tego nie zrobiłam, bo… przecież lubię biegać, pływać, chodzić…   Nawet hulajnoga w kącie stoi… Tęskni za mną… a […]

Czytaj dalej

Kilometr czterdziesty trzeci … o szeroko pojętych problemach z głową…

Nie, głowa nie boli… Fizycznie z nią całkiem ok, czasami może lekkie przyćmienie ze zmęczenia, ale generalnie całkiem w porządku:) Coraz więcej siwych włosów… ale taka kolej rzeczy, na razie nie zastanawiam się, czy malować, czy zostawiać błyskotki w ciemnej […]

Czytaj dalej

Kilometr czterdziesty drugi … o maratonie (+2km) w górach… i chyba głównie o tym, bo te 44 km biegu Wielka Prehyba zawładnęły w ostatnim czasie moim życiem…

Dzisiaj … boli mniej… Bolało bardzo wczoraj… Do tego stopnia, że rano udawałam kuglarza na szczudłach (szczególnie wykonując dziwne skręty bioder podczas zejścia po schodach do Metra)… po południu koślawą baletnicę ze sztywnymi nogami … wieczorem, po konsultacjach, poszłam na […]

Czytaj dalej

Kilometr czterdziesty drugi… o „nieczuciu”… wyjątkowych świętach… bieganiu, wypiekach …

Co ja bym zrobiła, gdybym nie mogła biegać, piec i … jeść… ???? Zamówionych tortów w ostatnich dniach nie było, ale … nie oznacza to, że nic się nie upiekło. Upiekły się ciasteczkowe pudełka od Zajączka! Nastały nowe czasy, zamiast […]

Czytaj dalej

Kilometr czterdziesty pierwszy… o nowych tortowych wyzwaniach, warsztatach w Cook up, treningach z wypiekami i bezie, która była, ale jej nie było…

Zacznę od zdjęcia… bo mnie urzekło:) Dla mnie wersja: Life’s short … Bake cookies:) Tak, tak, tak… piekę, aby inni mogli jeść:) Lubię to przeogromnie… szczególnie jak się chwali, jak smakuje, jak się podoba. A tych ciastek troszeczkę w ostatnim […]

Czytaj dalej

Kilometr czterdziesty … o małych i dużych wyborach, walce w biegu i walce w życiu… o jedzeniu i wypiekach

… trafiłam ostatnio na bardzo ciekawy tekst „autora nieznanego” Brzmi on tak: „To jest tak, że jak przez tyle miesięcy żyjesz na tak wysokich obrotach i nie masz czasu ani pomyśleć, ani odreagować, to w końcu coś musi się w […]

Czytaj dalej

Kilometr trzydziesty dziewiąty … o „bezsensie” przytłumionym, radości biegania… kawie, zupie, wypiekach i … logo…

… nie twierdzę, że chce mi się tak jak kiedyś, ale na pewno nie ma już przytłaczającego „nie chce mi się nic”… Poprzedni tydzień można by uznać za chodzące nieszczęście, emocjonalną rozsypkę, przygnębienie wzmożone… aby nie wpaść przypadkiem na nikogo, […]

Czytaj dalej

Kilometr trzydziesty ósmy… o syndromie bezsensu „po”, bezcelowości… nieustającej myśli – „nie wiem gdzie jestem”… zastoju wypiekowym…

A dziś początek nie biegowy… Muzyczny… bo słucham, non stop, ciągle, namiętnie, mocno, wczuwam się… „Nie wiem gdzie jestem Nie wiem co to za miejsce Spalam się w środku I próbuję nie wrzeszczeć lecz Nie ma cienia u mych stóp  […]

Czytaj dalej

Kilometr trzydziesty siódmy… o Ultraśledziu… słow kilka…

Czuję …   … ból… ud, kostki, rąk, ramion… … ale to przejdzie, szybko… niebawem zapomnę. Jak siedzę, to nic nie czuję… Ale NIGDY nie zapomnę mojego pierwszego Ultra… Endorfiny nadal na wysokim poziomie (a bieg był wczoraj), emocje nie […]

Czytaj dalej