Biegam z wypiekami

Home / Uncategorized

Kilometr trzydziesty ósmy… o syndromie bezsensu „po”, bezcelowości… nieustającej myśli – „nie wiem gdzie jestem”… zastoju wypiekowym…

A dziś początek nie biegowy… Muzyczny… bo słucham, non stop, ciągle, namiętnie, mocno, wczuwam się… „Nie wiem gdzie jestem Nie wiem co to za miejsce Spalam się w środku I próbuję nie wrzeszczeć lecz Nie ma cienia u mych stóp  […]

Read More

Kilometr trzydziesty siódmy… o Ultraśledziu… słow kilka…

Czuję …   … ból… ud, kostki, rąk, ramion… … ale to przejdzie, szybko… niebawem zapomnę. Jak siedzę, to nic nie czuję… Ale NIGDY nie zapomnę mojego pierwszego Ultra… Endorfiny nadal na wysokim poziomie (a bieg był wczoraj), emocje nie […]

Read More

Kilometr trzydziesty szósty … o magicznej liczbie 6, miłości do ciastek i ciast i miłości w ciastach… chęci zmian… strachu przed nowym…

6 dni… tylko tyle i aż tyle zostało do Ultraśledzia. Powoli pakuję rzeczy, tzn. wyciągam z szuflady i składam w kąciku, aby nie okazało się, że czegoś zapomniałam. Wymyłam buty… choć nie wiem, czy będzie to miało jakiekolwiek znaczenie na […]

Read More

Kilometr trzydziesty piąty… o kolejnej edycji travel & run … and eat and BE HAPPY… o bieganiu z wypiekami i odliczaniu dni…

Dzisiaj poniedziałek… Zostało 12 dni do Ultraśledzia… Na dzień dzisiejszy – 0/+1 st. – to akurat dobra wieść. Skarpetki wypróbowane… Wyposażenie obowiązkowe – prawie przygotowane. Nastawienie – na razie pozytywne, jeszcze… choć cały czas analizuję, kto stanie się Wybrańcem, aby […]

Read More

Kilometr trzydziesty czwarty… o ukoronowaniu… o bieganiu z wypiekami… o testach przedultraśledziowych…

Zostałam ukoronowana! Doleciała do mnie korona półmaratonów. Medal, dla którego zwiedziłam Białystok, Wrocław, Wałbrzych i Kraków… biegłam tez w Warszawie, ale to się nie liczy jako wyczyn i poświęcenie;) Przebiegłam swoje i dostałam. Piękny, imienny, wielki, koronny… (w kształcie korony). […]

Read More

Kilometr trzydziesty trzeci … o wypiekach, odpoczynku (mam nadzieję zbawiennym) … o zmienia tego… co zmienić mogę…

Nie biegam… Od poniedziałku nie biegam… Do poniedziałku nie biegam… Jem… co popadnie. W rywalizacji ja kontra słodycze chyba jest 5:2 dla słodyczy… Shit… Siedzę w domu i jem… i gotuję… i piekę… a potem jem:) W tym tygodniu trochę […]

Read More

Kilometr trzydziesty drugi – o „zającowaniu”, cholernym przeziębieniu, złym nastroju… i siwych włosach… ;)

Zacznę, od najświeższego… „zającowanie”. Dziękuję sympatycznym koleżankom, które towarzyszyły mi przez około 12 km biegu „zająca”… jedna popruła do przodu, a druga troszkę osłabła. Bardzo miło się z Wami biegło i sympatycznie gawędziło… Straszyli mnie, że i tak generalnie zajęcy […]

Read More

Kilometr trzydziesty pierwszy … o bieganiu z wypiekami (od mrozu), o bieganiu na nartach biegowych, o wypiekach dla biegaczy, o dobrym tygodniu…

Mam chwilę dla siebie… Dla swojego pokoju… Rozebrałam choinkę… Spakowałam bombki i światełka… zamiotłam igły… Zdjęłam ciastka z okna… Pusto mi się zrobiło w pokoju… Echhhhhhhhh… jednak wypieki dodają kilka punktów na „plus” do samopoczucia… Muszę upiec coś nowego, może […]

Read More

Kilometr trzydziesty – o (chyba) końcu przeziębienia, zakończeniu 2016 roku z przytupem wypiekowym i Nowym Roku pełnym tortowych wyzwań…

Dzieje się… wszędzie i zewsząd… Dużo, jak na początek roku… nawet na łyżwy nie mam czasu:( Nie mówiąc o wielu innych rzeczach, które chciałbym robić:) Koniec roku skończyłam z przytupem… Dzięki Magdalenie i jej mężowi, a bardziej dzięki Jego upodobaniom […]

Read More

Kilometr dwudziesty dziewiąty… o ambicji zwanej dalej głupotą… Świętach w krainie Ultraśledzia i tematycznych prezentach od Mikołaja…

Święta, Święta … i po Świętach… Miło było, bardzo. Dawno tak dobrze mi nie było i kulinarnie i rodzinnie. Zawsze czegoś lub Kogoś troszkę brak, ale te święta były prawie idealne. Dawno nie było tak dobrze. Ale zanim Święta… Wypieki […]

Read More