Biegam z wypiekami

Home / Uncategorized

Kilometr czterdziesty drugi… o „nieczuciu”… wyjątkowych świętach… bieganiu, wypiekach …

Co ja bym zrobiła, gdybym nie mogła biegać, piec i … jeść… ???? Zamówionych tortów w ostatnich dniach nie było, ale … nie oznacza to, że nic się nie upiekło. Upiekły się ciasteczkowe pudełka od Zajączka! Nastały nowe czasy, zamiast […]

Czytaj dalej

Kilometr czterdziesty pierwszy… o nowych tortowych wyzwaniach, warsztatach w Cook up, treningach z wypiekami i bezie, która była, ale jej nie było…

Zacznę od zdjęcia… bo mnie urzekło:) Dla mnie wersja: Life’s short … Bake cookies:) Tak, tak, tak… piekę, aby inni mogli jeść:) Lubię to przeogromnie… szczególnie jak się chwali, jak smakuje, jak się podoba. A tych ciastek troszeczkę w ostatnim […]

Czytaj dalej

Kilometr czterdziesty … o małych i dużych wyborach, walce w biegu i walce w życiu… o jedzeniu i wypiekach

… trafiłam ostatnio na bardzo ciekawy tekst „autora nieznanego” Brzmi on tak: „To jest tak, że jak przez tyle miesięcy żyjesz na tak wysokich obrotach i nie masz czasu ani pomyśleć, ani odreagować, to w końcu coś musi się w […]

Czytaj dalej

Kilometr trzydziesty dziewiąty … o „bezsensie” przytłumionym, radości biegania… kawie, zupie, wypiekach i … logo…

… nie twierdzę, że chce mi się tak jak kiedyś, ale na pewno nie ma już przytłaczającego „nie chce mi się nic”… Poprzedni tydzień można by uznać za chodzące nieszczęście, emocjonalną rozsypkę, przygnębienie wzmożone… aby nie wpaść przypadkiem na nikogo, […]

Czytaj dalej

Kilometr trzydziesty ósmy… o syndromie bezsensu „po”, bezcelowości… nieustającej myśli – „nie wiem gdzie jestem”… zastoju wypiekowym…

A dziś początek nie biegowy… Muzyczny… bo słucham, non stop, ciągle, namiętnie, mocno, wczuwam się… „Nie wiem gdzie jestem Nie wiem co to za miejsce Spalam się w środku I próbuję nie wrzeszczeć lecz Nie ma cienia u mych stóp  […]

Czytaj dalej

Kilometr trzydziesty siódmy… o Ultraśledziu… słow kilka…

Czuję …   … ból… ud, kostki, rąk, ramion… … ale to przejdzie, szybko… niebawem zapomnę. Jak siedzę, to nic nie czuję… Ale NIGDY nie zapomnę mojego pierwszego Ultra… Endorfiny nadal na wysokim poziomie (a bieg był wczoraj), emocje nie […]

Czytaj dalej

Kilometr trzydziesty szósty … o magicznej liczbie 6, miłości do ciastek i ciast i miłości w ciastach… chęci zmian… strachu przed nowym…

6 dni… tylko tyle i aż tyle zostało do Ultraśledzia. Powoli pakuję rzeczy, tzn. wyciągam z szuflady i składam w kąciku, aby nie okazało się, że czegoś zapomniałam. Wymyłam buty… choć nie wiem, czy będzie to miało jakiekolwiek znaczenie na […]

Czytaj dalej

Kilometr trzydziesty piąty… o kolejnej edycji travel & run … and eat and BE HAPPY… o bieganiu z wypiekami i odliczaniu dni…

Dzisiaj poniedziałek… Zostało 12 dni do Ultraśledzia… Na dzień dzisiejszy – 0/+1 st. – to akurat dobra wieść. Skarpetki wypróbowane… Wyposażenie obowiązkowe – prawie przygotowane. Nastawienie – na razie pozytywne, jeszcze… choć cały czas analizuję, kto stanie się Wybrańcem, aby […]

Czytaj dalej

Kilometr trzydziesty czwarty… o ukoronowaniu… o bieganiu z wypiekami… o testach przedultraśledziowych…

Zostałam ukoronowana! Doleciała do mnie korona półmaratonów. Medal, dla którego zwiedziłam Białystok, Wrocław, Wałbrzych i Kraków… biegłam tez w Warszawie, ale to się nie liczy jako wyczyn i poświęcenie;) Przebiegłam swoje i dostałam. Piękny, imienny, wielki, koronny… (w kształcie korony). […]

Czytaj dalej

Kilometr trzydziesty trzeci … o wypiekach, odpoczynku (mam nadzieję zbawiennym) … o zmienia tego… co zmienić mogę…

Nie biegam… Od poniedziałku nie biegam… Do poniedziałku nie biegam… Jem… co popadnie. W rywalizacji ja kontra słodycze chyba jest 5:2 dla słodyczy… Shit… Siedzę w domu i jem… i gotuję… i piekę… a potem jem:) W tym tygodniu trochę […]

Czytaj dalej