Biegam z wypiekami

Czyli coś o łączeniu pasji… wypiekach tych kulinarnych i tych po bieganiu. O najlepszej diecie dla uwielbiaczy ciastków … bieganiu i o najsmaczniejszej motywacji dla biegaczy.. ciastach, ciastkach i ciasteczkach … no i tortach, bo od tortów się zaczęło…

Kilometr pięćdziesiąty szósty – … o czeskim filmie o bieganiu ze mną w jednej z głównych ról, ultraśledziu, obozach biegowych i treningach, pływaniu, bieganiu, morsowaniu… o wypiekach z piekarnika, z radości i z wolności … chyba:)

Jakby ktoś chciał wziąć udział w kameralnym biegu trailowym bez medali i z łatwą opcją zgubienia drogi, czy trochę jakby biegu na orientację… to zapraszam do skorzystania z oferty Hannah Pilsen Marathon i wzięcia udziału w jednym z biegów towarzyszących. […]

Czytaj dalej

Kilometr pięćdziesiąty piąty… o szpilkach i sukience, dwóch tygodniach chorowania … nowych wypiekach i nowych wyzwaniach … koncertach i muzyce, która poniekąd zarządza moim życiem …

Obiecałam, że będzie o szpilkach… Dzielnie trenowałam na kilka dni przed… ale to nic nowego, zazwyczaj tak robię, jak mam być gościem imprezy, która wymaga butów na szpilce … codziennie raczej nisko i płasko (tak, wiem przydałoby się kawałek obcasa… […]

Czytaj dalej

Kilometr pięćdziesiąty czwarty… o Łemko Trail 30 z wypiekami i … buncie organizmu (kolejnym)…

Nie poddam się! I choćbym musiała zrobić przymusową przerwę… nie poddam się! Znowu mnie dopadło, ale tym razem z „nowościami”… Weszłam na nowy poziom odreagowywania;) Z nosa leje się krew (dzisiaj już dwa razy…), zatoki zawalone, gardło boli… Do tego […]

Czytaj dalej

Kilometr pięćdziesiąty trzeci… o bielańskim triathlonie z wypiekami, projekcie cukierniczym Muzeum Warszawskiej Pragi i bieganiu … a i o kasztanach:D

Nieco niespodziewany (jeszcze miesiąc temu…) Wywołujący nerwy, stres i dziwne bulgotanie w brzuchu… Od podjęcia decyzji… wyczekany:) Mimo, że niezbyt trudny, to jednak bardzo wymagający (dla mnie)… Wyjątkowy, bo pierwszy… Wspaniały, bo „na pudle”… III Triathlon Bielański:) Odbył się dokładnie […]

Czytaj dalej

Kilometr pięćdziesiąty drugi … o „po co?”… Bielańskim Biegu Dzika z wypiekami … w końcu o bieganiu:) … tęsknocie za czymś, czego mi brak… i nowym doświadczeniu biegowym – Wolontariacie podczas MW!

Zacznę od najważniejszego… BBD2, czyli drugiej edycji Bielańskiego Biegu Dzika… Emocje opadły, choć podczas samego biegu sięgały Zenitu… Czekałam ja, czekała cała Drużyna, czekali zawodnicy, czekali organizatorzy… 16 września w nowej odsłonie, w nowym miejscu odbył się drugi Bielański Bieg […]

Czytaj dalej

Kilometr pięćdziesiąty pierwszy… o sporcie i wypiekach… bo jak uprawiać sporty, to tylko … z wypiekami:) I o zmęczeniu…

Nastał czas przymusowego odpoczynku… To jest ten dzień, w którym właśnie przydałby się ktoś, kto nie dość, że ugotowałby rosół (chociaż wolę pomidorową), to jeszcze nalał i przyniósł do łóżka… Bo w łóżku siedzę i nie zamierzam już dzisiaj z […]

Czytaj dalej

Kilometr pięćdziesiąty … po wielu utrudnieniach … o oczarowaniu Kazachstanem (wakacji część druga – ostatnia), o próbach biegowych i najnowszym odkryciu i zakochaniu … w rowerze szosowym ;)

Przygoda z Rosją skończyła się 19 lipca… tego dnia (a w zasadzie to jakoś w środku nocy z 18 na 19 lipca) trafiłyśmy na lotnisko w Irkucku. Z zewnątrz … budynek dworcowy, wewnątrz… zaduch, brak klimy, niezliczona ilość Azjatów i […]

Czytaj dalej

Kilometr czterdziesty dziewiąty … o mistyce, magii, przygodach i … wypiekach – „przypiekach”, nędznych próbach biegania… aktywnościach fizycznych… przełamywaniu barier… czyli o wakacjach marzeń „pod psem”…

Długi ten tytuł… Można się pogubić zaraz na początku, a jak tu dobrnąć do końca… No… ale trochę się wydarzyło w tym ostatnim czasie, dużo się wydarzyło… Kto wie… może odmieniło się moje życie… Na pewno weszło trochę świeżości, a […]

Czytaj dalej

Kilometr czterdziesty ósmy … o bieganiu (!!!!!), wypiekach… czyli w zasadzie o sensie istnienia danego bloga;)

To zacznę od wypieków, bo wypiekałam sobie trochę. A co! Trzeba sobie jakoś uprzyjemnić życie:) Tym razem powstała wariacja sportowych batonów na specjalne zamówienie Odbiorcy w zasadzie stałego, ale smakowo zrożnicowanego… powiedziałabym żądnego nowych smaków i kombinacji. A ja… mi […]

Czytaj dalej

Kilometr czterdziesty siódmy … o nowej/starej „miłości”, o nowej/starej pasji, przygotowaniach do urlopu i … kibicowaniu… bo nie zawsze trzeba być po tamtej stronie barierek…

O bieganiu nie będzie prawie nic… chyba, że do sklepu po: mąkę, śmietanki i mascarpone… do tortu dla Mikołaja:) Plants vs Zombies… moja wiedza się nieco poszerzyła. Do niedawna nie miałam pojęcia co jest czym w danej grze, a dzisiaj… […]

Czytaj dalej