Biegam…bo piekę, piekę… bo biegam.

Piekę, bo lubię i lubię też biegać.

Piekę dla biegaczy, ale nie tylko, piekę po bieganiu, częściej przed…

Jak piekę, to i biegam.

A skąd się w zasadzie wzięło Biegam z wypiekami? …

… z podróży z Białegostoku (wyjazd na półmaraton Białystok, połowa maja 2016) do Warszawy.

Nastrój iście biegowy:)

A po biegu rozmowy, dyskusje, pogawędki i… tak jakoś wyszło.

Od słowa do słowa, wymyśliliśmy nazwę, aby była jednocześnie jednoznaczna i dwuznaczna. Wielowymiarowa. Która połączy pasje – bieganie i miłość do wypieków. No i poszło…

Przy okazji pojawił się pomysł przebiegnięcia maratonu warszawskiego i zbiórki pieniędzy na Fundację Dajemy Dzieciom Siłę. Ale aby zebrać pieniądze trzeba było mieć jakiś pomysł, no i pojawił się właśnie wtedy… między Białymstokiem a Warszawą! Biegam z wypiekami! Biegam i piekę.

Zaczęłam piec dla dzieci z fundacji, ale nie bezpośrednio. Zaczęłam piec dla znajomych, znajomych znajomych… a pieniądze za wypieki leciały na konto fundacji. Uzbierałam ponad 2300 zł… czego absolutnie się nie spodziewałam.

Maraton przebiegłam z czasem 4:03:19.

Nogi mnie niosły:) Dzieci dodawały siły. Wypieki były – te twarzowe i te prawdziwe.

Podobało mi się bardzo.

Maraton minął, ale wypieki nie.

A wręcz mogę powiedzieć, że się rozwija.

Piekę niestworzone dla mnie rzeczy.

Uczę się czegoś nowego przy każdym wypieku.

Pokonuje swoje „nie umiem”, „nie dam rady”, „nie wiem jak”…

Uwielbiam to!

Lubię tworzyć, kreować.

Mam nadzieję, że w bliższej lub dalszej przyszłości Biegam z wypiekami będzie nie tylko blogiem i stroną na Fb… będzie miejscem gdzie będzie można zamówić wypiek do domu, zjeść go na miejscu, napić się kawy… Biegowa kawiarnio-piekarnia:)